| Klasyfikacja whisky |
|
Czy mamy tu szansę na obiektywne podejście? Wielu z nas stara się klasyfikować i porządkować rzeczy, które nas otaczają. Dotyczy to również naszej whisky i prób jej zaszufladkowania do tej a nie innej grupy, używając do tego chociażby opisów aromatów i smaków tzw. „ tasting notes ”. Wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy tego rodzaju charakterystyki pozostawili dla siebie, nie przekonując innych do jedynie słusznej swojej wersji. Część z nas stara się klasyfikować i grupować różne whiskies, szukając do tego celu metod naukowych, a część zdaje się tu wyłącznie na własne doświadczenie. ![]() Ale postawmy tu sobie następujące pytanie: czy jest w ogóle sens klasyfikowania jej na siłę? Czy nie wystarczy stwierdzić, że dla przykładu ta pochodzi z nizin „ Lowland ” a tamta z wyżyn „ Highland ”, lub że ta leżakowała w beczce po Sherry a tamta w beczce po bourbonie? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przytoczę dwa dialogi podsłuchane w różnych sklepach i opisane przez Davida Stirk, autora książki „ Malt Whisky Guide ”. W pierwszej historii klient pyta sprzedawcę o whisky dla przyjaciela, który lubi torfowe gatunki z wyspy Islay, a ten proponuje mu Bunnahabhain – wersję chyba najmniej dymną z wszystkich dostępnych na tej wyspie, w drugiej klient prosi o whisky, ale nie dymną jak te z wyspy Islay, a sprzedawca poleca mu Talisker, bo niby z innej wyspy Skye, choć nadal mocno torfową. Może w tym przypadku mieliśmy do czynienia tylko z niewiedzą sprzedającego, ale problem pozostaje, gdyż nie każda whisky z Islay jest torfowa i nie wszystkie whisky produkowane poza tą wyspa są nietorfowe.
Aby ułatwić nam zadanie sklasyfikowania konkretnej whisky, stworzono specjalne koło zapachowe, jego twórcami byli James Swan, Jennifer Newton i znakomity Charles MacLean, autor wielu wspaniałych książek o whisky. Koło dzieliło się na osiem podstawowych zapachów, kwiatowy, owocowy, dymny, zbożowy, zapach drewna, siarki, wina i stęchlizny oraz dziewięć kategorii będących wrażeniem wyczuwanym przez język: słodki, kwaśny, słony, gorzki, ogrzewający, chłodzący, kłujący, lepki i kojący. Może koło to nie jest doskonałe, ułatwia jednak początkującym dokonanie właściwej oceny. Co jest bardzo ważne podkreślenia to fakt, że w przeciwieństwie do smaków, zapachy są wspomnieniami. Innymi słowy jeśli z zamkniętymi oczami włożymy coś do ust, możemy mieć kłopot z odgadnięciem co to jest, ale z pewnością będziemy zdolni określić czy to coś jest słodkie, słone, gorzkie itd. Natomiast zapachy pociągają za sobą wspomnienia. Oznacza to, iż dla wielu z nas Wanilia kojarzyć się będzie z lodem na patyku z dzieciństwa, a kawa z cukierkami o smaku kawowym.
Oczywiście do tej klasyfikacji też podchodźmy ostrożnie, patrząc na opisy bardziej kompleksowo. Porównujmy wszystkie 12 aspektów, a nie wybiórczo jeden, dojdziemy wtedy do błędnych wniosków, że skoro Ardbeg otrzymał 4 punkty w swej „ kwiatowości ” i tyle samo otrzymał Ben Nevis – są to identyczne whiskies - nic bardziej mylącego. Dotykamy tu kolejnej trudności z ocenami i skalą punktów, nie tylko w branży whisky, tyczy się to także win. Jak bowiem uczciwie ocenić i przyznać punkty, nie kierując się przy ocenie swoimi preferencjami aromatów? Odpowiedź jest prosta – to niemożliwe. Wszyscy piszący o whisky, jedzeniu, winach itd., nawet w sposób niezamierzony, ale jednak są tendencyjni ( proszę o wybaczenie, ale ja chyba też ). Najbardziej znany z tematyki whisky pisarz Michael Jackson ( zapewniam- to tylko zbieżność nazwisk) był zawsze krytykowany za zawyżanie punktacji swoich ulubionych whiskies. Dlaczego? Bo po prostu je bardzo lubił. Trudno unikać dzielenia się z innymi swoimi upodobaniami, jeśli ich charakter tak bardzo nas zaskoczył. Ja także nie mam zamiaru ukrywać, że zapytany o swoje ulubione marki, zawsze wskażę na te dla mnie największe typu: Bowmore, Highland Park, Glenfarclas. Opisy tworzone na potrzeby klienta rzadko uwzględniają niuanse, subtelności i różnice opinii. A kiedy sobie przypomnimy, że 90% whisky pitej na świecie to whisky blendowana, pozbawiona tego co charakterystyczne dla naszych single Malt czyli torfowości, zapachu Sherry, woni szpitala, owoców morza, wrzosu itd., jak to możliwe, że whisky ukazująca tak szerokie bogactwo aromatów, bez względu na to z której destylarni pochodzi dostaje niską ocenę i znajdują się tacy, którzy wypisują na stronach internetowych jaką to niedobrą whisky przyszło im degustować, bo miała w sobie za dużo tego a za mało tamtego. Albo tacy, co skazują daną whisky na niebyt ponieważ jest za młoda lub za stara - to zwykła arogancja lub brak znajomości tematu, wypisywać o whisky że jest lepsza od tamtej, każda jest dobra jeśli nam zasmakuje. Co więcej, czy takie szufladkowanie whisky dokonywane przez nich też nie jest tendencyjne? Proponuję , aby na takie stwierdzenia, jeśli ktoś podda w wątpliwość nasz gust odpowiedzieć: A w czym Twoje podniebienie jest lepsze od mojego?
Set as favorite Bookmark
Email This
Hits: 4731 Komentarze (0)
![]() Napisz Komentarz
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta
|
![[BARMARKET.pl - artykuły barmańskie] [BARMARKET.pl - artykuły barmańskie]](/templates/bulletin_plazza/images/logo_barmarket_v.png)


















